Kabina dźwigu nie jeździ swobodnie w szybie. Prowadzą ją pionowe prowadnice, a kontakt z nimi utrzymują wodziki zamocowane do ramy kabiny i do ramy przeciwwagi. Od tego zestawu zależy, czy jazda jest spokojna, czy pasażer słyszy stukanie na łączeniach.
Wodziki występują w dwóch odmianach. Ślizgowe mają wkładki z tworzywa, które przylegają do powierzchni prowadnicy i zużywają się wraz z przebiegiem. Rolkowe opierają się na kołach z bieżnią z poliuretanu lub gumy i stosuje się je zwykle przy wyższych prędkościach jazdy.
Objawy rzadko pojawiają się nagle. Zwykle narastają przez kilka miesięcy i najpierw zgłaszają je użytkownicy, a nie serwis.
Ostatni punkt jest najbardziej wymowny. Asymetryczne zużycie oznacza, że kabina jest odchylona albo prowadnice nie są równoległe, a wymiana samych wkładek jedynie przesunie problem w czasie.
Prowadnice są skręcane z odcinków i mocowane do ścian szybu na wspornikach. Budynek pracuje, osiada i zmienia wymiary wraz z temperaturą, więc łączenia prowadnic potrafią się rozsunąć albo utworzyć niewielki uskok. Wodzik przejeżdża przez taki uskok i przenosi drgnienie na ramę kabiny.
Druga przyczyna to obciążenie. Kabina załadowana z jednej strony odchyla się i dociska wodziki po jednej stronie mocniej niż po drugiej. Przy windach towarowych i przy transporcie wózków taki rozkład bywa codziennością, co widać na wkładkach po kilku latach pracy.
Trzecia sprawa to smarowanie. Prowadnice przy wodzikach ślizgowych bywają smarowane, a przy rolkowych zostają suche. Zalanie suchej prowadnicy olejem zmniejsza przyczepność rolki i potrafi wywołać poślizg oraz nowy rodzaj hałasu, dlatego rodzaj wodzika trzeba znać przed jakąkolwiek konserwacją.
Diagnostykę zaczyna się od oględzin wkładek i bieżni, bo one pokazują historię pracy. Dalej idzie pomiar odległości między prowadnicami oraz sprawdzenie pionu i łączeń, a na końcu ocena mocowania wsporników do ściany szybu.
Wymianę wkładek lub rolek planuje się razem z regulacją, nie zamiast niej. Same części są tanie, a większość kosztu leży w dostępie do szybu i w czasie postoju dźwigu. Ten sam mechanizm dotyczy zresztą innych elementów, które pracują ruchomo przez cały okres eksploatacji urządzenia, w tym okablowania ruchomego w szybie, gdzie również więcej kosztuje przestój niż materiał.
Wszystkie prace w szybie wykonuje uprawniony konserwator. Ocena, czy uskok na łączeniu prowadnic mieści się w dopuszczalnej tolerancji, należy do niego i opiera się na dokumentacji konkretnego urządzenia.
Jeśli hałas wynika z niewyważenia kabiny, ze zużytych zawiesi lin albo z pracy napędu, nowe wkładki niczego nie zmienią. Bywa i tak, że stukanie pochodzi z drzwi kabinowych, a nie z prowadzenia, bo dźwięk w szybie dobrze się rozchodzi i trudno wskazać źródło na słuch.
Dlatego przed zamówieniem części zbiera się prosty opis: na której kondygnacji objaw występuje, przy jakim kierunku jazdy, przy jakim obciążeniu i czy zmienia się po zatrzymaniu. Takie informacje skracają diagnostykę bardziej niż samo nagranie dźwięku.